fbpx

Czy możesz mieszać czasy w powieści?

https://www.youtube.com/watch?v=Elj4Y8jP5uA

Scroll this

Kilka tygodni temu jeden z was postawił mi takie oto pytanie:

Hej! Mam pytanie dotyczące prowadzenia narracji w formie pierwszoosobowej, a dokładniej chodzi mi o czas. Otóż w swojej powieści często czuje potrzebę przeskakiwania pomiędzy nimi (przeszły, teraźniejszy), a jednak waham się przed takim mieszaniem, mając na uwadze, że mogłoby to kogoś, nie wiem, odrzucić, naruszyć jakieś zasady czy coś. Czasem np chciałbym napisać „Kazałem mu się zamknąć i pędziłem dalej” (czas przeszły), a czasem, w innej sytuacji, np gdy główny bohater spogląda na swoją ukochaną, bardziej pasowałoby mi napisanie „Jest taka piękna, czemu wcześniej tego nie widziałem?” (czas teraźniejszy „JEST”), bo dziwnie by tu brzmiało „Była taka piękna, czemu wcześniej tego nie widziałem?”. Zna Pani może przykłady książek, które stosowały takie zabiegi? A może jest to całkowicie normalne? Pozdrawiam 🙂

Czytając je nawet teraz uśmiecham się do siebie. Temat jest mi bowiem bliższy niż bym tego chciała. Nawet dzisiaj redagując jedną ze scen mojej powieści, zapędziłam się w czas teraźniejszy, podczas gdy całość pisana jest w czasie przeszłym.

Czy między czasami można bezpardonowo latać?

Czy są jakieś zasady, których warto przestrzegać?

Jak zdecydować, w którym czasie powieść powinna być pisana?

 

Zacznę od tych zasad.

O ile na temat sztuki pisania powstało wiele książek, to kiedy rozmawiam z początkującymi pisarzami spotykam się zazwyczaj z dwoma ekstremalnymi poglądami:

„Nie przestrzegam żadnych zasad. To jest mój styl.”

„Zasady to świętość, której nie można łamać.”

Moja przeszłość waha się gdzieś pomiędzy jednym a drugim. Moja teraźniejszość jest nieco bardziej skomplikowana.

Oczywiście przy pierwszym odczycie tekstu bardzo łatwo wyłapać elementy, które czynią go dobrym lub złym i zazwyczaj te właśnie elementy wchodzą w skład tak zwanych „zasad pisania”.

Kiedy tekst lepi się od przysłówków, to często też karmi czytelnika informacjami nie dając mu przeżyć tego, co się w powieści dzieje. Autor ma tendencję do przekazywania wszystkiego w formie raportu zamiast wrzucić czytelnika do sceny i dać mu samemu wyciągnąć wnioski.

Kiedy natomiast większość narracji przepływa w formie flashbacków, to czytelnik może poczuć się zagubiony. Zaczyna zastanawiać się, dlaczego powieść nie zaczęła się wcześniej i rozważa wyciągnięcie notatnika obarczony ilością dodatkowych informacji, które musi wiedzieć.

A może tekst jest przesiąknięty informacjami, które z główną historią mają niewiele wspólnego? Zakochany w sobie autor rozpisuje się o życiu wewnętrznym każdego bohatera pobocznego w swojej powieści, podczas gdy czytelnik umiera z nudów.

Zazwyczaj stosowanie „zasad pisania” potrafi te błędy naprawić. Pozbycie się przysłówków zmusi autora do pokazywania zachowań bohaterów. Wyrzucenie większości flashbacków pokaże czytelnikowi, dlaczego to, co się dzieje w powieści jest ważne w czasie jej trwania. Pozbycie się dygresji, monologów wewnętrznych i długich opisów ubrań, które mają na sobie poszczególne postacie pozwoli nam skupić się na fabule.

Ale na pewno znasz książki, w których autorom udaje się złamać te zasady i nie stracić czytelnika. Jak oni to robią?

Otóż jest zasada, której pisarz złamać nie może. Zasada, dzięki której możesz złamać wszystkie inne zasady i wyjść z tego cało. Jaka to zasada?

Nie marnuj czasu czytelnika.

Brzmi prosto, prawda?

Wystarczy, że…

No właśnie. Wystarczy, że każde słowo, jakie napiszesz będzie dla niego ważne; każda decyzja, jaką podejmiesz pchająca historię do przodu; każda postać istotna.

Wystarczy, że czytelnik nie poczuje się zagubiony; nie zwątpi w logikę powieści; nie ziewnie.

Jeśli czytelnik uzna, że nie zmarnowałaś jego czasu – to wygrałaś pisarskie życie.

Tak samo jest z tymi czasami.

Może masz pomysł na ekscytujący eksperyment formy, który nada Twojej powieści miano post-postmodernistycznej?

Może podobał Ci się film Memento i chcesz w taki sam sposób poprowadzić fabułę swojej powieści?

A może po prostu lubisz czytelnika pomęczyć?

Jeśli na te i podobne pytania odpowiedziałaś „tak”, to niestety, zbaczyłaś z pisarskiej drogi. Naszym celem nie jest zamotać czytelnikowi w głowie. Naszym celem jest przeprowadzić go przez historię w taki sposób, żeby zaraz pognał do swojej koleżanki czy kolegi robiąc Ci darmowy marketing.

Pisarz, nawet ten, który zmienia życie swoich czytelników ma ich przede wszystkim bawić. Nie jesteśmy tu po to, żeby szpanować swoim warsztatem i chwalić się researchem, jaki przeprowadziliśmy w celu napisania powieści. Jesteśmy po to, żeby nasz czytelnik dobrze się bawił i w czasie tej zabawy odkrył coś ważnego.

Daj wyraźny powód

Twój czytelnik musi rozumieć powód, dla którego stosujesz dany zabieg stylistyczny.

W poprzednim artykule pisałam o ciemnym lesie i tworzeniu mapy, którą czytelnik dostaje od autora, kiedy przed lasem staje. Ta mapa pozwoli mu przejść przez las bezpiecznie, zauważyć najpiękniejsze w nim rzeczy, oraz wyjść z tego lasu zmienionym.

Ta mapa to struktura Twojej powieści. Jeśli mapa jest pochlapana, zbyt często sugeruje alternatywne trasy i jeśli w rezultacie czytelnik zabłądzi – to taka mapa jest po prostu bezużyteczna.

Chcesz prowokować w swoim czytelniku pytania. Chcesz, żeby interesowały go dalsze losy Twoich postaci; to, jak potoczy się historia. Jeśli czytelnik zamiast tego zastanawia się, dlaczego czas w powieści nagle się zmienił – to zanim się obejrzysz, czytelnika już w powieści nie będzie.

Wybierając czas, w którym opowiadasz swoją powieść musisz zrozumieć, co ten wybór za sobą niesie. Każdy czas łączy się z pewnymi konsekwencjami oraz daje mnóstwo fabularnych możliwości, które sprawią, że Twoja powieść będzie fascynująca i ważna.

Czas teraźniejszy pozwala Ci zbudować bardzo bliską relację między czytelnikiem i bohaterem. Czytelnik i bohater dowiadują się o rzeczach w tym samym momencie. Nikt z nich nie wie, dokąd prowadzi historia. Czytelnik musi więc narratorowi zaufać na słowo.

Jednak w powieściach napisanych w tym czasie pojawia się duże ryzyko, że autor zacznie czytelnikowi serwować wszystkie informacje na talerzu. Chcąc upewnić się, że czytelnik rozumie, co się dzieje, zaczyna opisywać to, co lepiej pokazać.

Czas przeszły daje nam możliwość spojrzenia w przyszłość. Bohater opowiada czytelnikowi o jakiś zdarzeniach z przeszłości wiedząc, gdzie ta historia prowadzi. Dzięki temu, może co jakiś czas odkrywać elementy historii, które będą miały ogromne znaczenie. Czytelnik czuje się w historię zaangażowany, bo chce wiedzieć, jak się ona skończy.

Świadomy wybór czasu sprawia, że Twoja powieść stanie się pilniejsza. Co jednak robić w momencie, kiedy pisząc tekst nagle automatycznie przechodzimy w inny czas?

Dlaczego?

W procesie redakcji zawsze stawiam sobie powyższe pytanie i jeśli odpowiedź, jaką dostaje przypomina bardziej „bo tak” niż racjonalny i konkretny powód, to unoszę brwi i chwytam za czerwony długopis.

Dlaczego czas w powieści zmienia się nagle? Czy dlatego, że „tak czujesz”? Czy „jest łatwiej”? Czy może jest ku temu jakiś konkretny powód?

Jeśli kierujesz się uczuciem, to radzę się mu sprzeciwić. Jeśli powód nie jest Ci znany, to pewnie czytelnik też go nie znajdzie. Jeśli czytelnik natomiast nie będzie rozumiał powodu, dla którego stosujesz literacki zabieg, to….wiesz już dobrze, co się stanie.

Są powieści, w których to działa.

I w filmiku, o którym dowiesz się więcej na temat wyboru czasu w powieści, mówię też o tych wyjątkach.

Ćwiczenie

Zanim dojdziesz do końca mam dla Ciebie ćwiczenie. Chwyć za jakąkolwiek dobrą książkę, która znajduje się na Twojej półce (najlepiej taką, jakiej fabułę już znasz). Przeczytaj dwie strony i powiedz, jak wybór czasu wpłynął na Twój odbiór. Czy historia jest intensywniejsza? Czy Twoja relacja z głównym bohaterem ulega zmianie? Czy wybór czasu związany jest z gatunkiem powieści?

A teraz weź ten sam fragment i przepisz go w innym czasie. Jeśli fragment jest w czasie przeszłym – zamień go na teraźniejszy, i na odwrót.

Co się zmieniło?

Jestem niesamowicie ciekawa Twoich doświadczeń.

 

Komentarze

Komentarze