Jak znaleźć swoją historię?

Jeżeli śledzicie mnie od początku, nie ma szansy, że umknęła Twojej uwadze moja obsesja na punkcie literackiej prawdy. Jestem pewna właściwie, że nawet jak zerkniesz na jakikolwiek inny wpis z tego bloga, to prawda się w nim znajdzie.
Co ciekawe, prawda w pisaniu nie jest łatwa do zdefiniowania. Czasem mówi się o “pisaniu tego, co się zna” lub o pisaniu własnej historii. Jednak tak ambiwalentna definicja może tylko otworzyć drzwi kompleksom. Często początkujący pisarze, nie tylko pisarsko, ale również wiekiem młodzi, boją się, że ich życie jest zbyt nudne na powieść.

Pamiętam, jak kilka lat temu robiąc magisterkę z Kreatywnego Pisania, miałam zaszczyt i niezwykłą przyjemność zaprzyjaźnić się z dziewczyną, która była tak dobrą pisarską, że wszyscy myśleliśmy, że jej powieść wyjdzie zanim skończy studia.

Minęły trzy lata (Jezu, to już trzy lata?), a B. prawie w ogóle nie pisze.

Czasem wyrywa jej się jakieś zdanie, które gdzieś potem zapisuje. Jednak nigdy potem nie pamięta, gdzie, bo dawno pogodziła się z uczuciem, że na pisanie powieści jest po prostu…za młoda.

B. uważa, że w jej wieku (dwadzieścia siedem lat), po prostu nie zdobyła jeszcze wystarczającego doświadczenia życiowego, żeby pisać. Kiedyś pisanie nie sprawiało jej problemu. Właściwie żyła w świecie wyobraźni, snując opowieści o elfach, magicznych szkołach, czy później nieszczęśliwych miłościach u schyłku wieku i nastoletnich narkomankach. Ale coś w międzyczasie się zmieniło. B. poszła na licencjat, potem na magisterkę i zrozumiała, dlaczego wszystko, co do tej pory napisała było…

Po prostu nie było dobre.

B. bowiem, tak jak ja wierzy, że dobry tekst musi być prawdziwy. To oznacza, że historia, jaką opowiada autorka musi do niej należeć.

Tylko tutaj właśnie jest haczyk: czym jest jej, lub w tym przypadku nasza historia?

Według B. ta historia musi pochodzić bezpośrednio z jej doświadczeń. Musi być na tyle interesujaca i wyjątkowa, że ktoś, kto jej nie zna, będzie mógł się w niej zatracić. Co więcej, B. chciałaby napisać historię, w której czytelnik będzie mógł się zidentyfikować z bohaterką, niezależnie od tego kim ten czytelnik jest.

Zgadzam się całkowicie ze wszystkimi z tych punktów, a mimo to ja piszę natomiast B. siedzi cicho.

O czym pisze B., kiedy pisze z własnego doświadczenia?

Jej teksty przypominają teksty Lydii Davis. Są krótkie, bezpośrednie, i skupiają się na małych, prawie nieistotnych momentach w życiu. To te chwile w filmie, kiedy kamery odpoczywają, wyłączone.

W chwili, kiedy czytasz jej słowa, czujesz jakbyś B. znał/a od wielu, wielu lat. Mimo iż nic nie wiesz o autorce, łączysz się z nią na jakiś innym poziomie. Obdarci ze statusów społecznych, opinii i upodobań, stajecie przed sobą jak dwójka ludzi, która w życiu pragnie tylko miłości.

Ale według B. to jest niewystarczające, bo przecież w jej tekstach nie dzieje się nic WIELKIEGO. Przecież nikt nie umiera, nikt nie wyjeżdża na drugi koniec świata, nie następuje apokalipsa. Przecież jest NUDNO.

B. nie widzi, że jej głos jest tym, co sprawia, że to z pozoru NUDNE staje się PRAWDZIWE. A kiedy coś jest prawdziwe, to nagle przestaje być w ogóle widoczne w kategoriach “nudny” – “ciekawy”. Po prostu jest, i do tego jest dobre.

Dzięki Bogu, ja (w przebłyskach, kiedy moje ego zapada na krótką drzemkę umęczone ciągłą presją, porównaniami i oczekiwaniami, jakimi samo siebie obrzuca) czasem to widzę. To w tych momentach uświadamiam sobie, że to, co robię nie jest dlatego, że chcę być wydana i sławna, ale dlatego, że chcę znaleźć w sobie tę prawdziwą historię, która połączy mnie z czytelnikiem.

Na jednej z grup pisarskich, jakie prowadzę zadałam pytanie:  “czy każdy może być autorem jakiejkolwiek historii?”
Czy i jak i Ty możemy napisać historię o dziewczynie, która wyjeżdża za granicę na studia? Czy i jak i Ty możemy napisać historię matki dwójki dzieci, której umiera mąż?

Odpowiedź wbrew pozorom nie jest taka prosta. Z jednej strony, czy pisanie nie polega właśnie na prowadzeniu wielu żyć i wcielaniu się w wiele różnych postaci? Z drugiej natomiast, co ja do cholery wiem o posiadaniu dwójki dzieci i umierających mężach?

Ale to, co sprawia, że Stephen King może napisać historię nastoletniej dziewczyny nękanej w szkole, która ma nadprzyrodzone umiejętności NIE BĘDĄC nastoletnią dziewczyną nękaną w szkole, która posiada nadprzyrodzone umiejętności jest GŁOS.

Scarlett Thomas, moja mentorka i autorka dwunastu powieści (no pressure, haha) zawsze mówi mi o tym, że zanim zacznie pisać najpierw SŁYSZY swoich bohaterów. Niekoniecznie słowa, jakie wypowiadają, ale GŁOSY, jakimi opowiadane są ich historie. Jeden z bohaterów może istnieć w trzeciej osobie, natomiast inny może brzmieć bardzo wyraźnie w pierwszej. Z jednym Scarlett poczuje się tak blisko, że będzie wiedziała, że to jego lub jej perspektywa jest DRZWIAMI, przez które czytelnik będzie mógł wejść do powieści. Inni bohaterowie będą oknami, a jeszcze inni domkami otaczającymi ten należący do głównej postaci.

Często mówię pisarzom, z którymi pracuję, że pisanie pierwszego draftu powieści to taka ROZMOWA Z BOHATERAMI. Prowadzimy ich przez historię, jaką sobie wydumaliśmy, ale robimy to z otwartym sercem. Proces pisania bowiem nie jest tak naprawdę WYMYŚLANIEM, ale raczej ODKRYWANIEM historii.

Dlatego właśnie tak często (jeżeli nie zawsze) pierwsza wersja manuskryptu jest zupełnie inna od ostatniej. Wszystko się zmienia: narrator, fabuła, a czasem i główny bohater.

Ale jak to się dzieje? Przecież jako pisarz to TY kontrolujesz historię.

No właśnie…nie do końca tak jest.

Często porównuję pisarzy do medium, a historię do duchów, które nas nawiedzają. Naszą rolą jest znaleźć język, który pozwoli historii dotrzeć do właściwego czytelnika.

Historia to nie tylko zawartość fabularna powieści. To wszystkie jej składniki, łącznie z perspektywą, z jakiej jest opowiedziana. Opowiadając tę samą historię i ja i Ty skupimy się na kompletnie różnych jej elementach. Dla mnie ważna będzie perspektywa postaci, która u Ciebie może być tylko przechodniem. To dlatego, że moja literacka prawda jest moja, a Twoja tylko Twoja.

Kiedy wiem, że nie piszę prawdziwie?

Czasem jakaś historia leje się ze mnie jak przyszłowiowa krew z nosa. Możnaby powiedzieć “jestem natchniona”. Jednak płynność, z jaką wylatują ze mnie słowa nie musi oznaczać nic dobrego. Często właściwie oznacza, że poszłam na łatwiznę i nie wkładam w to, co piszę serca.

Każdy pisarz ma tak naprawdę dwa serca. Jedno, które jest wiecznie radosne i chce produkować słowa, niezależnie od tego, jakie one są. To takie łatwo zakochujące się serce – daj mu jakikolwiek temat, a ono rzuci się na niego jak wygłodzony pies. To te serce, którym piszesz historie zainspirowane dziełami innych twórców. To serce, które prowadzi fan fiction, kontynuacje ulubionych sag i teksty, które wrzucasz codziennie na fora pisarskie.

Te serce nie jest Twoim wrogiem. Te serce pokazuje, że w pisaniu liczy się również przyjemność, pozwala Ci rozwijać Twoje umiejętności językowe, jest świetne przy różnych ćwiczeniach.

Ale nie jest to serce, które pozwoli Ci znaleźć TWOJĄ HISTORIĘ.

Te, któremu to się uda to Twoje drugie serce. Pisanie z nim jest dużo trudniejsze, bo te serce właściwie ciągle krwawi. Jest to te same serce, którym przeżywasz otoczający Cię świat. Serce, które drży, gdy jesteś zraniona lub gdy nie możesz się czegoś doczekać. Serce, które się kraja, które rośnie, które bije na miliony kliszowych sposobów.
Idąc za głosem tego sercem, będziesz mogła odnaleźć prawdę, a tym samym historię, która jest tylko Twoja, którą tylko TY możesz umiejętnie opowiedzieć.

Pisanie tym sercem wymaga wielkiej odwagi. Słowa, które z niego wypływają są często bolesne, przypominają o tym, co straciłaś/eś lub czego boisz się stracić. Ale to właśnie wtedy, kiedy obnażysz swoje prawdziwe emocje przed czytelnikiem będziesz mogła/mógł stworzyć tę nierozerwalną nić między wami. Nić, która sprawi, że ktoś, kto nie wie, kim jesteś, zaufa Ci całkowicie, pójdzie za Twoimi bohaterami i przeżyje z Tobą historię, jaką opowiadasz.
I będziecie tylko ludźmi, bez statusów, opinii i upodobań, którzy w życiu pragną jedynie miłości.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *