fbpx

Pisz o tym, co znasz

Scroll this

Moja pierwsza powieść była o płatnym mordercy, druga o dziewiętnastowiecznym pisarzu, a trzecia o dwóch gangsterach. Oczywiście żadna z nich nie przetrwała więcej niż pięćdziesiąt stron…

Młodzi pisarze nie lubią zasad. Słowo „zasada” kojarzy im się z ograniczeniami, a ograniczenia mają przecież negatywny wpływ na kreatywność. Zresztą, po co w ogóle pisać, jeśli nie w sposób, jaki nam się podoba? Jeśli chcemy zmieniać narratora trzydzieści razy w pojedynczym rodziale, to kto nam tego zabroni? Jeśli chcę pisać powieść o płatnym mordercy, to co stoi na mojej drodze?

Moi studenci czytają literaturę najwyższych lotów. Obecnie oprócz Kreatywnego Pisania, większość z nich chodzi na zajęcia z Literatury Angielskiej. Sama mam za sobą licencjat z Literatury Angielskiej i wiem, z jakimi lekturami moi studenci mają do czynienia.

Kiedy przychodzą na moje zajęcia, często pytam ich, co właśnie czytają. Odpowiedzi krążą zazwyczaj w obrębach modernistycznych. James Joyce, Virginia Woolf, T.S.Elliott. Co jakiś czas pojawiają się świeższe kwiatki. Hemingway, Fitzgerald, albo ostatnio Camus. Wielu moich studentów chce pisać jak Camus.

Studenci chcą poruszać „wielkie tematy”. Nic dziwnego, skoro literatura, w jakiej pływają jest właśnie taka: wielka.

Kiedy przychodzi czas na pisanie, moi studenci wydają się spłoszeni. Nikt z nich nie pisze jak Woolf. Nikt nie jest Joycem.

„Chcę pisać o porządku i chaosie,” oświadcza mi jeden z nich.

„Chcę użyć symboliki pogańskiej,” informuje ktoś inny.

Zadaję im wtedy dosyć podłe pytanie: GDZIE JEST W TYM TWOJA HISTORIA

Pytanie jest podłe, ponieważ młody student po napisaniu trzydziestu eseji na temat symboliki pogańskiej w tekstach Joyce’a oraz porządku i chaosie u T.S.Elliotta, ma silne poczucie, że jego własne życiowe zmagania są w najlepszym przypadku błahe, a w najgorszym – nudne.

Piszą więc coś, co wydaje im się ciekawe. Im dalej od domu, tym lepiej.

Kiedy czytam swoje wcześniejsze prace, umieram ze wstydu. Co ja wiem o płatnych mordercach? Czy w ogóle jestem w stanie zrozumieć, co sprawia, że ktoś decyduje się na taką pracę? I co czuje człowiek, który zabija?

Wszystkie emocje, jakie towarzyszyły moim bohaterom kopiowałam z filmów i książek, jakie czytałam. Nieświadomie tworzyłam marne klisze i zawscydzające stereotypy. Każdy morderca był zimnokrwisty. Każda ofiara błagała, aby jej odpuścił. W moich „powieściach” nie było mowy o prawdziwych i przekonujących emocjach. Nie było w nich też ani kropli mnie samej.

Próbowałam wymyślać super oryginalne pomysły. Bałam się też, że ktoś moje pomysły ukradnie.

Kiedy na studiach magisterskich napisałam opowiadanie na workshop, usłyszałam od mojego wykładowcy te same pytanie, jakie dziś stawiam studentom.

„Co Ty wiesz o starych, samotnych mężczyznach? I to w dodatku, księgowych? Gdzie jest w tym Twoja historia?”

Przez kilka godzin czułam się urażona tym pytaniem. Co za różnica, co wiem? Mam dziadka, mam wyobraźnię, moi rodzice mają księgowych.

Ale po jakimś czasie musiałam przyznać mu rację. Głos, w jakim napisałam moje opowiadanie był po prostu nieprawdziwy.

Jeśli spędzasz dni w pracy, a wieczory na netflixie, to rzeczywiście może Ci się wydawać, że masz niewiele do powiedzenia.
Ale siedzą w Tobie doświadczenia i emocje, na które się uniewrażliwyłaś. Nie jesteś świadoma tego, ile ważnych rzeczy przydażyły się Tobie.

Jak znaleźć swoją historię?

Zacznij od ważnego wydarzenia w Twoim życiu. Pierwszy dzień na studiach, śmierć ukochanego dziadka, początek przyjaźni na całe życie.

Przypomnij sobie jeden moment z tego wydarzenia. Gdzie jesteś? Co widzisz? Co słyszysz? Czego pragniesz?

Idź za tym głosem, a on doprowadzi Cię do serca historii. Twojej własnej. Prawdziwej.

Komentarze

Komentarze

Submit a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *