Jak wrócić do pisania po długiej przerwie?

Scroll this

Rok temu straciłam swoją powieść.

Przez długi czas nie mogłyśmy dojść do porozumienia. Ja chodziłam sfrustrowana brakiem pomysłów i słów, by wyrazić resztki tych, które jeszcze gdzieś krążyły; ona była wyraźnie rozczarowana moim nastawieniem. Nie kłóciłyśmy się otwarcie, ale nasz związek był naładowany toksycznymi emocjami. Mówiłam o niej gorzko i cynicznie. Unikałam jej jak tylko mogłam.

Przestałam ją kochać. W styczniu 2019 miałam za sobą kilka manuskryptów, kilkadziesiąt tysięcy słów i jedno załamanie nerwowe. Nie wszystko było winą mojej relacji z powieścią, ale nie dało się zaprzeczyć, że pisanie tej powieści mi nie pomagało.

Miałam wybór: kontynuować moją powieść, mimo iż pisanie sprawiało mi więcej bólu niż przyjemności (jeśli w ogóle jakaś przyjemność w pisaniu była); lub rzucić ją w cholerę.

Nie podjęłabym tej decyzji, gdyby nie wszystkie wcześniejsze próby przywrócenia miłości do pisania. Miałam wybór, ale właściwie wyboru nie było. Postanowiłam przestać pisać.

Przez następne cztery miesiące pozwoliłam mojej historii powoli zniknąć. Nawet, kiedy miałam pomysł na kolejną scenę, nie sięgałam po długopis. Obiecałam sobie, że to koniec. I w końcu, powieść odeszła.

Nadal prowadziłam Powieściologię, uczyłam kreatywnego pisania na uniwersytecie, i redagowałam teksty innych pisarzy. Pewnie, że często tęskniłam za pisaniem, ale po jakimś czasie zaczęłam znajdować przyjemność w innych rzeczach. Czytając powieści innych pisarzy nie porównywałam się do nich. Nie miałam już nic do stracenia i po raz pierwszy od wielu miesięcy mogłam po prostu zachwycić się czymś bezkrytycznie.

Te cztery miesiące wymagały ode mnie wielu poświęceń. Jednym z największych z nich był image, jaki wykreowałam w swojej głowie. Pisarz jest w końcu kimś, kto pisze. Więc co oznaczało moje niepisanie?

Ale tym razem nie pozwoliłam sobie na katastroficzne myślenie. Zamiast tego oddałam się pracy. Jeśli nie mogę pisać własnych tekstów, zrobię wszystko, aby teksty pisarzy, z którymi pracuję były najlepsze na świecie.

Kwiecień to piękny miesiąc. Ptaszki ćwierkają, biedronki latają, a trawa uwodzi zapachem. Może to dlatego właśnie wtedy przyszło do mnie zdanie?

To zdanie nie należało do mojej powieści i pewnie tylko dlatego odważyłam się je zapisać. W tym samym momencie pojawiło się kolejne i kolejne. W lipcu miałam skończone opowiadanie. W sierpniu zaczęłam je wysyłać.

Oprócz tego opowiadania pojawiły się kolejne. To były krótkie teksty, na których nie zależało mi tak bardzo jak na mojej powieści. Ich redakcja nie była więc bolesna. Oprócz tego pogodziłam się już na dobre z tym, że nigdy nic już nie napiszę, dlatego każde słowo pojawiało się trochę na gapę.

Nawet nie zauważyłam, kiedy wróciłam do swojej powieści. Opowiadanie, nad którym pracowałam okazało się być jedną z jej scen. W momencie, kiedy to sobie uświadomiłam, poczułam lekki strach. Co jeśli wrócę do tego toksycznego związku?

Nie byłam jeszcze świadoma, że w międzyczasie odkryłam sposób, który na zawsze zmienił moją relację ze strachem przed pisaniem. Tym sposobem było pisanie innych tekstów.

Za każdym razem, kiedy zaczęła ogarniać mnie panika, odkładałam moją powieść na bok i pisałam coś innego. Najpierw były to małe opowiadania, czasem flash fiction, ale coraz do mojej dziennej rutyny wkradały się ćwiczenia.

Nie przesadzę, jeśli powiem, że te ćwiczenia uratowały moje pisarskie życie. Wiele z nich dostałam od znajomych pisarzy, część stworzyłam sama. Pracując na uniwersytecie, chciałam wypróbować każde ćwiczenie na sobie zanim dawałam je studentom. W taki sposób stworzyłam ogromny zestaw, po który sięgam za każdym razem, kiedy coś mnie w pisaniu gryzie.

Ćwiczenia i pisanie innych tekstów to jedne z kilku praktycznych sposobów, jakie pomogły mi wrócić do pisania po długiej przerwie. O pozostałych mówię w filmiku, który możesz obejrzeć poniżej.

Jeśli chcesz zapisać się na Warsztaty Pisania, które organizuję już 08/02/2020, to KLIKNIJ TUTAJ.




Komentarze

Komentarze